Haul z nowościami Clochee – co wpadło do koszyka i dlaczego?

Clochee od dawna gości na mojej półce, ale każda kolejna dostawa marki sprawia, że zaczynam od nowa układać listę życzeń. Tym razem skusiłam się na kilka pozycji, które miały uzupełnić codzienną pielęgnację i dodać odrobinę rytuału do wieczornego relaksu. Haul z nowościami Clochee okazał się bardziej przemyślany niż impulsywny – każdy produkt miał swoje miejsce w mojej rutynie.

Wybierając kosmetyki wegańskie i cruelty-free, zwracam uwagę na składy, ale też na zapach i konsystencję. Clochee łączy te elementy, dlatego tak chętnie wracam do ich oferty. Poniżej znajdziesz listę produktów, które trafiły do mojego koszyka, krótkie porównanie oraz pierwsze wrażenia po kilku użyciach.

Clochee i jej wegański manifest

Polska marka Clochee od początku stawia na naturalne składniki i certyfikowane formuły bez testów na zwierzętach. W ofercie dominują oleje, masła i ekstrakty roślinne, które mają realnie działać na skórę, a nie tylko pięknie wyglądać na półce. Dla mnie ważne jest też to, że kosmetyki są w pełni wegańskie, a opakowania często nadają się do recyklingu.

Marka ma w swoim portfolio zarówno produkty do twarzy, jak i całe linie do ciała oraz włosów. Dzięki temu łatwo zbudować spójny rytuał pielęgnacyjny bez przeskakiwania między zupełnie różnymi markami. Clochee regularnie wprowadza świeże nowości, co sprawia, że każda wizyta w sklepie przypomina małe odkrywanie.

Nowa dostawa – co kusiło najbardziej

W najnowszej dostawie moją uwagę przyciągnęły przede wszystkim trzy rzeczy: odświeżona linia do kąpieli, nowe masło do ciała o zapachu wanilii oraz żel do mycia twarzy z niacynamidem. Każdy z tych produktów odpowiadał na konkretną potrzebę mojej skóry – przesuszenie po zimie, chęć wygładzenia i delikatne rozjaśnienie przebarwień.

Długo zastanawiałam się nad peelingiem enzymatycznym oraz mgiełką do ciała. Ostatecznie zdecydowałam się na peeling, bo mgiełkę mam jeszcze z poprzedniej edycji i wiem, że sprawdza się świetnie. W ten sposób zakupy nie były kompulsywne, a raczej świadomym uzupełnieniem zapasów.

Porównanie produktów, które wybrałam

Produkt Typ Pojemność Główne składniki Działanie
Żel do mycia z niacynamidem Pielęgnacja twarzy 150 ml niacynamid, alantoin Oczyszczanie, wygładzanie
Masło do ciała wanilia Pielęgnacja ciała 200 ml masło shea, olej kokosowy Odżywienie, zapach
Peeling enzymatyczny Pielęgnacja twarzy 75 ml papaina, kwasy AHA Złuszczanie, rozświetlenie
Kule musujące do kąpieli Kąpiel 6 sztuk olejek eteryczny z lawendy Relaks, aromat
Olejek do masażu Pielęgnacja ciała 100 ml olej ze słodkich migdałów Nawilżenie, relaks

Porównanie pokazuje, że w jednym zamówieniu zmieściły się kosmetyki do różnych rytuałów – od szybkiego porannego mycia po wieczorną kąpiel. To dla mnie ważne, bo lubię, gdy marka oferuje produkty, które do siebie pasują zapachem i konsystencją. Warto też zwrócić uwagę na pojemności – mniejsze opakowania żelu i peelingu sprawiają, że łatwo je zabrać w podróż, a większe masło i olejek wystarczają na wiele tygodni regularnego stosowania.

Pielęgnacja twarzy na pierwszym planie

Żel do mycia z niacynamidem używam od tygodnia i zauważyłam, że skóra po jego użyciu jest gładsza, ale nie ściągnięta. Ma delikatny, ziołowy zapach, który szybko się ulatnia, więc nie koliduje z późniejszym nałożeniem serum czy kremu. Peeling enzymatyczny stosuję dwa razy w tygodniu – wystarczy nałożyć go na wilgotną skórę, poczekać kilka minut i spłukać.

Efekt po peelingu to wyraźne wygładzenie i delikatny blask, bez efektu zaczerwienienia, który czasem dają peelingi mechaniczne. Oba produkty dobrze współgrają ze sobą w wieczornej rutynie, kiedy mam więcej czasu na spokojne wklepywanie kosmetyków.

Rytuały do ciała i kąpieli

Masło waniliowe okazało się gęstsze niż się spodziewałam, ale po rozgrzaniu w dłoniach świetnie się rozprowadza i szybko wchłania. Zapach utrzymuje się na skórze przez kilka godzin, co szczególnie doceniam wieczorem, kiedy chcę poczuć się otulona słodką, ale nie przytłaczającą wonią. Olejek do masażu wykorzystuję po treningu, gdy mięśnie są napięte – ma neutralny, migdałowy aromat, który nie konkuruje z resztą kosmetyków.

Kule musujące do kąpieli to mój mały rytuał nagrody po długim dniu. Wystarczy jedna sztuka, żeby woda przybrała mleczny odcień i uwalniała lawendowy aromat, który pomaga się wyciszyć przed snem. Cała linia zamienia zwykłą kąpiel w domowe spa.

Moje pierwsze tygodnie z nowościami

Po kilku tygodniach testów mogę powiedzieć, że żaden z produktów mnie nie rozczarował. Najbardziej polubiłam masło waniliowe i żel z niacynamidem – oba weszły do codziennej rotacji. Peeling enzymatyczny traktuję jako uzupełnienie, a olejek i kule musujące zostawiam na weekendowe wieczory, kiedy mam czas na dłuższy relaks.

Clochee po raz kolejny udowodniło, że w polskim segmencie wegańskich kosmetyków można znaleźć produkty skuteczne i przyjemne w użyciu. Nie są to tanie zakupy, ale biorąc pod uwagę wydajność i składy, uważam, że cena jest adekwatna do jakości.

Szukasz kolejnych inspiracji?

Jeśli interesują cię wegańskie kosmetyki i haule z różnych marek, regularnie publikuję nowe wpisy z testami, porównaniami i zakupowymi podsumowaniami. Na blogu Iwetto znajdziesz też recenzje marek takich jak First Aid Beauty, Lush czy Bath & Body Works, a także sezonowe rekomendacje pielęgnacyjne.

Zachęcam do zostawienia komentarza pod wpisem i podzielenia się swoimi typami ulubionych produktów. Każda wasza sugestia to dla mnie inspiracja do kolejnych testów i nowych wpisów, w których rozkminiam kolejne wegańskie perełki.